Blog Jadwigi Emilewicz
_DSC6987

Ostatnia Wielkanoc z tradycyjnie wędzonymi wędlinami?

Zgodnie z rozporządzeniem Komisji Europejskiej od 1 września tego roku nie będziemy mogli wędzić wędlin metodą tradycyjną – czyli na wolnym ogniu, w małych rodzinnych zakładach. Podobno w trosce o nasze zdrowie. Jak argumentowano substancje smoliste w nich zawarte mogą powodować raka.

Dziwnym trafem tak samo wędzone szprotki ryskie, czy małże prowansalskie nie są już kancerogenne. Tylko lisiecka i krakowska sucha, węgorz mazurski i jałowcowa sieją chorobowe spustoszenie. Dlaczego? Bo albo rząd nie przypilnował, albo – wręcz przeciwnie – przypilnował interesów wielkich producentów, które w kryzysie walcząc o rynek – wolą wyeliminować małych producentów. Mali nie wynajmą firm lobbystycznych i nie będą tropić procedowanych w Brukseli rozporządzeń. Duży ma środki i zastęp prawników gotowych walczyć wszystkimi metodami o ich interesy. Gdzie tu interes państwa? Dbałość o konkurencyjność? Być może lisiecką od Pana Stanisława Mądrego, którą dziś można próbować w najlepszych restauracjach i w nielicznych sklepikach Krakowa i Warszawy, od 1 września będzie się rozchodzić metodą rodem z PRL-u. Tajny transport i hasło – na wzór „baby z cielęciną”. Smutny bilans 10-lecia Polski w UE.

_DSC6962_DSC7112_DSC6964